Gdy opadły pierwsze emocje ......
Gdy objawy ospy przestały mi tak bardzo dokuczać i przestałam przesypiać pół doby, a drugie pół dogorywać pod kocykiem .......
Gdy doszłam do siebie na tyle, że bałagan w pokoju, sterta nieuprasowanego prania i kurz na podłodze zaczęły mi przeszkadzać .......
Wtedy właśnie zauważyłam jeszcze coś. Coś, co w natłoku codziennych obowiązków, pracy, terapii, wizyt lekarskich, spotkań świątecznych i innych "bardzo ważnych" spraw mi umknęło. Coś bardzo ważnego, a zarazem tak oczywistego.
Zauważyłam, jak bardzo wszyscy potrzebowaliśmy zwolnienia, przystopowania, takiego jesiennego wyciszenia, a może nawet zimowego snu. To cenny czas, by wybrać co jest dla nas naprawdę potrzebne. Zastanowić się, czy nie robimy zbyt wiele. Że nadmiar zajęć i bodźców powoduje, że moi synkowie są zmęczeni. A wtedy łatwiej i ciężej chorują.
Mam wreszcie czas patrzeć jak obaj uczą się, jak rozpoznawać i nazywać swoje emocje.
Jak w warunkach domowych (znanych i bezpiecznych) przeżywają emocje: radość z wygranej, bunt, złość i łzy po porażce.
Jak obrażają się na mnie, gdy przestrzegam domowych zasad.
A jednocześnie potrzebują chwili, by zaakceptować fakt, że nie mogę ich przytulać, bo zwyczajnie mnie wszystko boli.
Jak Starszy próbuje zrozumieć złość i rozczarowanie Młodszego, który nie umie z nim wygrać.
Jak mój Mąż, mimo natłoku pracy w pracy został w domu na cały tydzień i przez ten czas świetnie bawi się z chłopakami.
Mamy czas dla siebie nawzajem.
Zanim pochłoną nas zobowiązania, praca, terapia, rehabilitacja, szkoła, przedszkole, wizyty lekarskie, pranie, sprzątanie, prasowanie ...... Cały ten zwykły domowy kołowrotek.
Wiem, że po Nowym roku czeka mnie wiele zmian.
W grupie przedszkolnej Młodszego pojawi się nowa ciocia. Z ciocią, która odchodzi nawet się nie pożegnamy, bo pożegnanie jest dziś, a Młody wciąż łyka antybiotyk i nie chcę go narażać. Choć z T jest kawał twardziela, wiem, że ta zmiana to więcej buntu, łez, przychodzenia do łóżka rodziców..... Jakoś to przeżyjemy.
Zmienimy też godziny rehabilitacji T i przede wszystkim wrócimy, do naszej pierwszej rehabilitantki.
Starszy rozpocznie dodatkowe lekcje basenowe. Może pomogą w sprawach zdrowotnych, a przy tym będą dla niego przyjemnością.
A dla siebie, dla siebie planuję wrócić do planów nauki angielskiego. Do pracy i dla własnej przyjemności.
Planów mamy dużo. Które z nich uda się zrealizować, cóż zobaczymy.
Ale najważniejsze już się stało. Zwolniliśmy. Czasem nawet ospa, zapalenie płuc czy infekcja gardła mogą zdziałać coś pożytecznego :))