czwartek, 29 października 2020

Październik ....

 A u nas..... 

Starszak - nauka zdalna decyzją premiera. Starszy jakoś daje radę choć system staje na głowie i się zawiesza. 

Młodszy - nauka zdalna. T od początku tygodnia w domu bo zakatarzony. Poza tym jego wychowawczyni od wczoraj ma potwierdzony Covid. Ale prowadzi lekcje z klasą, na szczęście czuje się na siłach. W szkole zajęcia zawieszone do 2.11. 

W związku z informacjami ze szkoły Młodszego ograniczamy wychodzenie z domu do minimum. Choć oficjalnej kwarantanny nie mamy. 

Trzymajcie się ciepło. 


wtorek, 20 października 2020

Kiedy...

 Kiedy Starszak, po raz nie wiem który, zapomina o zeszycie, książce, ćwiczeniach, potrzebnych do odrabiania pracy domowej i musi jechać po nie do szkoły.....

Kiedy Młodszy po zajęciach judo (kończą się około 18.00) gada zamiast się przebierać, a ja czekam i czekam na niego na przed szkołą.....

Kiedy Mąż doprowadza mnie do szału, tym że przychodzi do mnie ze wszystkim, co dotyczy dzieci lub domu i notorycznie o czymś zapomina....

Wtedy w głowie pozostaje mi tylko - oddychaj. oddychaj, oddychaj i nic nie mów. Przynajmniej do czasu aż się uspokoisz. Bo powiesz coś, czego potem będziesz żałować.

Czasem mam ochotę wyjechać, najlepiej na bezludną wyspę.....

czwartek, 1 października 2020

Wrzesień

Miałam nadzieję, że zdołam dodać chociaż jeden wpis we wrześniu. 

Niestety przeliczyłam się nieco z możliwościami czasowymi :))

Wrzesień był tak intensywny, że mam wrażenie, jakby od końca wakacji minęły 3 miesiące a nie 30 dni.


Zatem po kolei, oto co się u Nas działo przez te 30 dni.

Młodszy rozpoczął naukę w pierwszej klasie. 
Starszy pożegnał edukację wczesnoszkolną i zaczął klasę czwartą.

Pierwszy września nie był specjalnie pogodny, ale na szczęście nie padało. Rozpoczęcie roku T zostało zorganizowane rano na sali gimnastycznej. Poszło dość sprawnie. Poznaliśmy wychowawczynię, wypełniliśmy deklarację obiadową, świetlicową i odebraliśmy część wyprawki. 

Potem rozpoczęcie roku A, na szczęście trochę później. Też na sali gimnastycznej, też odebraliśmy podręczniki. Przy okazji A miał pierwsze samodzielne wyjście z kolegami. Wrócił do domu punktualnie. A potem laba i świętowanie początku roku pizzą i lodami.

Pierwszy tydzień to układanie i opracowywanie planu tygodniowego dla obu chłopców, wybór zajęć dodatkowych.

Młodszy zapoznawał się z kolegami, nauczycielkami, szkołą... Jakoś to poszło. Choć .... w klasie część dzieci zna się z zerówki, panie zupełnie nowe, miejsce też. Ale daje radę i wydaje się być zadowolony. Ma nowych kolegów, w opowiadaniach przewijają się nowe imiona, z którymi się bawi. Było już nawet spotkanie poza szkołą.
Trafiła się nam fajna i konkretna wychowawczyni, z naprawdę dobrym podejściem do dzieci i bystrym, uważnym spojrzeniem na klasę. Dla nas to ważne, bo Młodszy ma trochę pod górkę z pisaniem, jeszcze łatwo się męczy i zniechęca. 
Z zajęć dodatkowych oprócz SI Młodszy wybrał judo (wraca wybawiony po wszystkie czasy). Zapisaliśmy go również na basen (bardzo już tęsknił do pływania, a w szkole basen jest dopiero od drugiej klasy). Oprócz tego ma zajęcia wyrównawcze w szkole. 
Żeby nie było nudno T miał tygodniowe wakacje od szkoły, bo w drugi weekend września zagorączkował i....... i tyle. Dwa dni gorączki, zero innych objawów. Jednak ze względu na I Komunię brata miał tydzień wolnego na wydobrzenie. 


Starszy zaczął czwartą klasę. Kolegów zna dobrze, poznał kilku nowych nauczycieli, kilku zna z poprzednich lat. Doszły nowe przedmioty. 
I tu muszę nam Rodzicom i Starszemu pogratulować sukcesu. Bo A ogarnia się naprawdę dobrze w nowej sytuacji. Samodzielnie wraca ze szkoły, teraz jeszcze na rowerze. Zazwyczaj pamięta o pracach domowych, książkach do zabrania, lekturach, materiałach na plastykę czy technikę. Ogarnia samodzielną jazdę na rowerze do szkoły. 
A gratulacje należą się nam dlatego, że od dawna A uczył się samodzielności. Nie wyręczaliśmy go, pozwalaliśmy na zapominanie, popełnianie błędów i ponoszenie konsekwencji. Dzięki temu Starszy nauczył się przygotowywać sam rzeczy do szkoły poprzedniego dnia, planować w kalendarzu prace domowe długoterminowe, rozwiązać problem braku zeszytu do pracy domowej czy braku materiałów plastycznych. Teraz to bardzo procentuje. On ma luz i my mamy luz. Nie mam wrażenia, że znów chodzę do szkoły. 
Starszy oprócz SI wybrał sobie piłkę nożną (oczywiście), kółko matematyczne (oczywiście) i kółko historyczne (ku naszemu sporemu zaskoczeniu). Zapisaliśmy go również na basen (bo brat chodzi to i on chodzić chce).


Oprócz nowego etapu nauki we wrześniu świętowaliśmy również I Komunię Świętą Starszego. 
I jak to zwykle bywa pomiędzy początkiem roku a uroczystością wydarzyło się milion dwieście rzeczy ekstra. Gorączka Młodszego, szpital mojej Mamy, perypetie po szpitalu, a w między czasie zmiana godziny uroczystości (trzeba obdzwonić gości), ustalanie menu obiadu komunijnego (spotkanie z menadżerem), odbiór stroju komunijnego, kupno dodatków dla Starszego, Młodszego, Męża, kupno całego stroju dla mnie, prezentu dla A, kartki dla Mamy itp. Wszystko w przeciągu dwóch tygodni. Jednym słowem jazda bez trzymanki. 

Ale..... uroczystość się odbyła przy pięknej, słonecznej pogodzie, która utrzymała się również na Biały Tydzień. Sama Msza była bardzo dobrze zorganizowana, zasady bezpieczeństwa zachowane. Dzieci brały czynny udział w niesieniu darów, modlitwie powszechnej, czytaniu komentarzy. Rodzice czytali czytania i podziękowania za całą uroczystość. Wyszło świetnie, mimo covidowego zamieszania.
 
Po uroczystości w kościele i wspólnych zdjęciach z klasą mieliśmy małą, rodzinną sesję zdjęciową, w parku przed kościołem. Też wyszła świetnie.
A potem spokojny rodzinny obiad, w bardzo ścisłym gronie, tylko my, chrzestni i dziadkowie. Ale było miło, spokojnie i rodzinnie. Tak jak to sobie wyobrażałam. I ogromnie się cieszę, że obiad komunijny zorganizowaliśmy w restauracji a nie w domu. Nie mam pojęcia jakim cudem wśród naszych wrześniowych "przygód" zdołałabym jeszcze przygotować nawet skromny, rodzinny poczęstunek. A na koniec jeszcze jeden covidowy "smaczek". Otóż w szkole, która miała uroczystość I Komunii z nami potwierdzono przypadki zarażenia Covid-19. Do wiadomości podano to w środę (w ostatnim dniu okrojonego Białego Tygodnia) I choć przypadki dotyczyły dzieci z trzeciej a nie z czwartej klasy, z klasy mojego syna w ostatnim dniu w kościele były dwie osoby(z nim włącznie), a ze szkoły pięć. Trochę to dla mnie niezrozumiałe, bo takie sytuacje są i będą nadal. Wszak w szkole Młodszego już dwie klasy są na zdalnym nauczaniu z powodu Covid-19. A ja, choć mam to na uwadze i staram się przestrzegać zasad bezpieczeństwa (ręce co prawda myliśmy od zawsze), sądzę, że musimy się po prostu przyzwyczaić do życia z Covid-19 na świecie.

O perypetiach zdrowotnych mojej Mamy wolę nie pisać, w końcu to jest blog publiczny. Pewnych wyrazów używać publicznie nie wypada, a do opisu jej sytuacji nadaje się tylko bardzo długa wiązanka właśnie tych wyrazów. Konkluzję mam taką, że o wiele łatwiej stracić zdrowie przez powszechne choroby czy infekcje, niż Covid-19 ;)

 

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Mazury

 Na Mazury........

Tam gdzie słońce, czysta choć niewielka plaża, woda czysta i ciepła (jestem piecuchem i lubię ciepłą wodę), jezioro do pływania rowerem wodnym, kajakiem lub jak ktoś potrafi łódką. 

Gdzie oprócz wodnych rozrywek jest plac zabaw częściowo w cieniu, boisko do siatkówki, ogromny, zielony teren do biegania, jazdy na rowerze, czy gry w piłkę nożną.

Jest takie miejsce bliska Węgorzewa.

Dziś już połowa naszego leniuchowania.

Obiecuję zdjęcia, ale dopiero po powrocie do domu

Wypoczywajcie :)) 


piątek, 31 lipca 2020

Połowa wakacji

Połowa wakacji za nami.

Byliśmy u Dziadków Grabowskich, była plaża, wycieczka do Tykocina, lenistwo i pyszne jedzenie.

Byliśmy w Pieninach, chodziliśmy po górach, odwiedziliśmy zamek w Niedzicy i Czorsztynie, a nawet kopalnię soli w Wieliczce.

Dużo się działo.

Przed nami wyjazd na Mazury.
Pranie, pakowanie, zakupy, sprzątanie chaty żeby całkiem nie zarosła przez dwa tygodnie.

Wakacje.....

czwartek, 16 lipca 2020

Lipiec

Przetoczyliśmy się przez połowę miesiąca.
Od poniedziałku jesteśmy na wakacjach u Dziadków Grabowskich. 
I dobrze nam tu.

Jest podwórko, plac zabaw, boisko i plaża.
Są naleśniki, mielone, frytki i tortille.
Jest wakacyjny luz i spokój.

Mam czas na zabawę z dziećmi i czas na czytanie frapującej książki.

A w głowie powolutku krystalizują się plany na resztę wakacji.

Mam nadzieję, że Wasze wakacje też są dobre :))

piątek, 26 czerwca 2020

Koniec i początek

U nas jak zwykle końce i początki są parami.

Starszak dziś oficjalnie zakończył edukację wczesnoszkolną. Było pożegnanie z wychowawczynią i to tak na stałe. Bo Pani odchodzi ze szkoły. Były uściski, przemowa Pani i Pani Dyrektor. Też do nas, bo my czekaliśmy na dzieciaki przed szkołą.
Trochę smutku było, ale ..... koledzy zostają, a w czwartej klasie wychowawcą będzie pan od WF i piłki nożnej. Starszak w siódmym niebie.

Młodszy oficjalne zakończenie zerówki miał wczoraj online. Bo nie wszystkie dzieci wróciły do przedszkola. Stąd spotkanie z tymi co nie chodzą. Była przemowa Pani Dyrektor, Cioć od muzyki, gimnastyki i angielskiego. Był też filmik od Cioć Wychowawczyń, a w nim kilka słów specjalnie dla każdego dziecka.
A dziś Młodszy był w przedszkolu ostatni raz. I tak jak rano nie bardzo chciał iść (bo brat ma wolne), tak powrotowi towarzyszyły ogromne emocje. Trudno było się pożegnać z kolegami i z miejscem. Spędził tam 5 lat, większość swojego życia. Świetnie się tam czuł, bawił, zawsze chętnie szedł, i zawsze negocjował opóźnienie powrotu do domu.
Będziemy to miejsce dobrze wspominać.
Oczywiście koniec zawsze jest też początkiem. Przed nami wyzwanie, nowe miejsce, nowi nauczyciele, nowi koledzy, a dla nas jeszcze nowi rodzice.

Trzymamy się wersji że będzie dobrze 😊