sobota, 12 maja 2012
Katar
Dzisiaj jestem rozżalona i zła na cały świat. Nie dość, że Bączek ma katar (na szczęście tylko katar), nie dość że pogoda się zepsuła, a ja spędzę weekend w pracy, to jeszcze i ja mam katar. Oczywiście moja wersja, to kataklizm z kompletnie zatkanym nosem, na który nic nie działa.Ale to jeszcze nie wszystko. Od dłuższego czasu staramy się o drugie dziecko i tym razem nie obeszło się bez leków. Po tabletkach czuję się fatalnie. Ale jeszcze gorsza jest świadomość, że tym razem wcale nie musi się udać. Z Bączkiem też nie było łatwo. Udało się, bo trafiłam na mądrego lekarza. Teraz wygląda to gorzej. Zawsze chciałam mieć dwoje, troje dzieci, ale jeżeli nawet tym razem się uda., to będzie moja ostatnia ciąża. Chyba, że zdarzy się cud. A wszyscy nasi znajomi dzwonią i piszą, że kolejny maluch w drodze. Cieszę się i jednocześnie nie mam ochoty się z nimi widzieć.
środa, 25 kwietnia 2012
Zaskoczenie
Dziś pojechaliśmy do miasta na spotkanie w sprawie mieszkania. Bączek miał jechać z nami, bo niania dziś nie mogła z nim zostać. Mój mąż roztoczył straszliwą wizję łapania, biegania za małym i wysłuchiwania straszliwych ryków. Ja byłam większą optymistką. Synek zaskoczył nas oboje. Spokojnie przetrwał podróż, trochę rozrabiał w biurze sprzedaży, ale awantury nie było. Mieszkanie oglądał trochę z perspektywy ramion taty, trochę " na mama", a trochę na własnych nóżkach. Spacer wokół bloku trochę w wózku, trochę za rączkę. I tak do końca dnia. Małe negocjacje i Bączuch współpracował z nami jak rzadko. I to było super
niedziela, 1 kwietnia 2012
Pasje
Ostatnio ktoś w pracy przypomniał mi, że w życiu oprócz pracy i zajęć okołodomowych ważna jest pasja. Coś, co robi się dla przyjemności i dla siebie. Odkąd wróciłam do pracy na pełen etat nie mam czasu i siły na nic dodatkowego. Wiadomo, praca, obowiązki domowe, zabawa z Bączkiem, chwila na ogarnięcie się i padam na pysio. Ale gdzieś w tyle głowy pojawia się natrętna myśl, że ja nadal lubię czytać książki, oglądać snookerowe turnieje i słuchać ciężkiej muzyki. I oto pojawiła się znakomita okazja na odnowienie muzycznej pasji. W maju na lotnisku na Bemowie zagra Metallica, a ja z przyjaciółmi wybieram się na ten koncert. I myślę, że będzie wspaniale. A co do snookera, to przecież wkrótce najważniejszy turniej - mistrzostwa świata. Będzie co oglądać. A już wkrótce wpadnie mi w ręce nowa książka Mankella i będzie co czytać.
Bączek stał się bardzo rozmowny. I zabawy z nim są coraz bardziej interaktywne. Tzn. synek proponuje jakąś zabawę, a mama jest pomocnikiem a nie głównym animatorem. Fajnie jest patrzeć na Bączka z zapałem bawiącego się wiaderkami, ciągnącego śmieciarkę dookoła domu albo samodzielnie "czytającego" książeczki.
Bączuch stał się bardzo samodzielny i ma swoje zdanie, które chętnie wygłasza. Najczęściej jest ono przeciwne niż mamy czy taty. Czyżby wczesny "bunt dwulatka". Z drugiej strony to dobrze, że nie jest jak robocik idealnie wypełniający polecenia. To mały człowiek i ma prawo do stanowienia o sobie, choć na razie na niewielką skalę.
Bączek stał się bardzo rozmowny. I zabawy z nim są coraz bardziej interaktywne. Tzn. synek proponuje jakąś zabawę, a mama jest pomocnikiem a nie głównym animatorem. Fajnie jest patrzeć na Bączka z zapałem bawiącego się wiaderkami, ciągnącego śmieciarkę dookoła domu albo samodzielnie "czytającego" książeczki.
Bączuch stał się bardzo samodzielny i ma swoje zdanie, które chętnie wygłasza. Najczęściej jest ono przeciwne niż mamy czy taty. Czyżby wczesny "bunt dwulatka". Z drugiej strony to dobrze, że nie jest jak robocik idealnie wypełniający polecenia. To mały człowiek i ma prawo do stanowienia o sobie, choć na razie na niewielką skalę.
wtorek, 27 marca 2012
Nowości!!!
Mój Bączek mówi!!!!! To najbardziej zabawna rzecz na świecie! Wracam z pracy i słucham relacji co się działo przez cały dzień. I dowiaduję się, że "jado kopa i ijoijo, i moto, i bubu i dżip i milion innych ciekawych rzeczy. Cały dzień w pigułce.
środa, 7 marca 2012
Właściwe proporcje
Wiadomo, że nasze kłopoty są zawsze większe, dotkliwsze niż kłopoty innych. Ja też czasem narzekam, że w pracy dużo pracy, że Bączek ma swoją wolę i sztuka negocjacji musi być na topie, że wiosna się spóźnia, że w domu trzeba to i tamto zrobić. I można by tak mnożyć narzekania. Ale czasem życie przywraca naszym problemom właściwe rozmiary. Byłam dziś u lekarza, wizyta przebiegła pomyślnie, w poczekalni była mama z synem. Chłopak nastoletni, z zespołem Downa, uroczy, uśmiechnięty, ale zupełnie nieporadny i wycofany do swojego świata. I pomyślałam sobie, że ta pani pewnie poważnie się zastanawia czasem, co dalej, kto będzie się opiekował chłopcem, gdy zabraknie rodziców. Tak sobie wtedy myślę, że jednak nie mam tak bardzo na co narzekać.
wtorek, 6 marca 2012
Dialog
Bączek: Kto?
Mama: Kto pomalował ścianę?
Bączek: Niunio
Mama: A co mama robi?
Bączek: No, no, no (grozi paluszkiem).
Mama: A co robi niunio, kiedy mama robi no, no, no?
Bączek: Cieka (ucieka).
Mama: A gdzie ucieka?
Bączek: Mama (z uśmiechem).
No cóż grozi palcem czy nie, mama to jednak mama :)))
Mama: Kto pomalował ścianę?
Bączek: Niunio
Mama: A co mama robi?
Bączek: No, no, no (grozi paluszkiem).
Mama: A co robi niunio, kiedy mama robi no, no, no?
Bączek: Cieka (ucieka).
Mama: A gdzie ucieka?
Bączek: Mama (z uśmiechem).
No cóż grozi palcem czy nie, mama to jednak mama :)))
niedziela, 26 lutego 2012
Wygoda
Już zapomniałam, jak się prowadzi duży samochód. Przyzwyczaiłam się do małych gabarytów, braku udogodnień i żonglowania kluczami, Bączkiem i torebką przy otwieraniu drzwi do Kii (pieszczotliwie zwanej Żabą). I oto dostał mi się nowy samochód. Centralny zamek (duża wygoda), ABS, świetne wspomaganie kierownicy, w ogóle "full wypas". Tylko gabaryty trochę mnie przerażają. Ale jakoś się przyzwyczaję. Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja.
Z nowości Bączek coraz więcej mówi, bardzo trzeba uważać na słowa, bo powtarza słowa zasłyszane jak papużka. Ulubione przeze mnie "ogólo" czyli ogórek.
A druga wiadomość jest gorsza. Nasz synek na 90% ma Atopowe Zapalenie Skóry czyli AZS. Na szczęście nawet przy zaostrzeniu objawów nie ma tragedii, ale muszę trochę się w tym względzie dokształcić. I skonfrontować diagnozę. Choć większość objawów się zgadza. Na szczęście 90% osób wyrasta z tego po 5 roku życia.
Z nowości Bączek coraz więcej mówi, bardzo trzeba uważać na słowa, bo powtarza słowa zasłyszane jak papużka. Ulubione przeze mnie "ogólo" czyli ogórek.
A druga wiadomość jest gorsza. Nasz synek na 90% ma Atopowe Zapalenie Skóry czyli AZS. Na szczęście nawet przy zaostrzeniu objawów nie ma tragedii, ale muszę trochę się w tym względzie dokształcić. I skonfrontować diagnozę. Choć większość objawów się zgadza. Na szczęście 90% osób wyrasta z tego po 5 roku życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)